loader image

o nas

Fizjokardio – firma szkoleniowa powstała w 2021. Firma specjalizuje się w organizacji i prowadzeniu kursów z zakresu fizjoterapii kardiologicznej i pulmonologicznej. Flagowym produktem jest unikalny kurs z zakresu interpretacji zapisu EKG dla fizjoterapeutów. Nasi wykładowcy to profesjonaliści, pasjonaci, pracujący na co dzień z pacjentami ze schorzeniami kardiologicznymi i pulmonologicznymi. Stawiamy na praktykę. Nieustannie podnosimy swoje kwalifikacje, uczestniczymy w konferencjach, prowadzimy badania naukowe.

Dotychczas firma przeprowadziła:

kursów organizowanych przez KIF: Badanie, strategie terapii i dokumentacja w fizjoterapii pulmonologiczno-kardiologicznej: 20-22.08.2021; 22-24.10.2021, 19-21.11.2021, 3-5.12.2021, 21-23.01.2022, 11-13.02.2022, 25-27.03.2022, 8-10.04.2022, 22-24.04.2022, 3-5.06.2022, 1-3.10.2022, 4-6.11.2022, 2-4.12.2022  (prowadzący: Edyta Smolis-Bąk, Agata Gładzka).

Przeszkolonych 323 osoby.

kursów interpretacji zapisu EKG dla fizjoterapeutów: 9.12.2021, 12.03.2022, 11.06.2022, 11.11.2022, 10.12.2022, 9.07.2023, 17.03.2024 (prowadzący: Michał Farkowski, kierownik naukowy: Edyta Smolis-Bąk).

Przeszkolone 134 osoby.

kursów o tematyce kardiologicznej

Rehabilitacja kardiologiczna (28.11.2023, 12.11.2022 – Siedlce, 21.01.2023 – WIM Legionowo, 20.01.2024, 13.04.2024 – Warszawa)

Pacjent kardiologiczny w Twoim gabinecie (25.06.2022)

kursów organizowanych przez KIF w ramach projektu FIZJO-LEARNING:

Trening medyczny w kardiologii (1-2.04.2023, 15-16.04.2023, 17-18.04.2023, 6-7.05.2023, 17-18.05.2023, 27-28.05.2023, 15-16.07.2023, 29-30.07.2023, 14-15.10.2023, 25-26.11.2023)

Planowanie, programowanie i prowadzenie fizjoterapii u pacjentów po incydentach sercowo-naczyniowych (21-22.04.2023, 13-14.05.2023, 20-21.05.2023, 23-24.09.2023, 17-18.11.2023, 2-3.12.2023, 10-11.12.2023)

Wprowadzenie do badania elektrokardiograficznego dla fizjoterapeutów (EKG prawidłowe) (28.04.2023, 29.04.2023, 10.05.2023, 7.10.2023, 19.11.2023)

Badanie elektrokardiograficzne spoczynkowe i wysiłkowe (EKG nieprawidłowe) (11.06. 2023, 8.07.2023, 22.07.2023, 2.09.2023, 16.12.2023)

Testy wysiłkowe w praktyce fizjoterapeutycznej  (17.06.2023, 23.07.2023, 6.10.2023, 4.11.2023, 9.12.2023)

Przeszkolonych 466 osób

Dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk

O założycielce

Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Doktor habilitowany nauk kultury fizycznej w dziedzinie rehabilitacji ruchowej, specjalista II stopnia rehabilitacji ruchowej, członek Interdyscyplinarnej Rady Ekspertów KRF. Ukończyła Studia Podyplomowe na wydziale Planowania i Zarządzania w Ochronie Zdrowia oraz Studium Przygotowania Pedagogicznego. Przewodnicząca elekt Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (kadencja 2025-2027). Od 25 lat pracuje z pacjentami po zawałach mięśnia sercowego, zabiegach kardiochirurgicznych, z niewydolnością serca i ze schorzeniami krążenia obwodowego. Od 20 lat wykładowca  kilku wyższych uczelni (Warszawski Uniwersytet Medyczny, AWF Warszawa, Wyższa Szkoła Rehabilitacji, Społeczna Akademia Nauk) obecnie profesor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. 

Czytaj więcej
Q

Dr hab. prof AWF Edyta Smolis-Bąk

Ukończone kursy: 

  • Spirometria w praktyce 
  • Terapia Master 
  • EKG 
  • EKG Technician Certification Exam Review
  • Interpretacja zapisu EKG  
  • KinesioTaping 
  • Czytanie i analiza zdjęć RTG 
  • Fizjoterapia w geriatrii 
  • Mechanical Circulatory Support Systems Workshop 
  • Podstawy seksuologii 
  • Stres i depresja w życiu prywatnym i zawodowym 
  • Fizjoterapia po mastektomii. Psychoonkologia 
  • Doradca dietetyczny 
  • Badania kliniczne – zarządzanie projektem i ryzykiem
  • Komunikacja z trudnym pacjentem 
  • Instruktor Nordic Walking
  • Staż w Prince Sultan Cardiac Center in Riyadh

Prowadzi kursy specjalizacyjne z zakresu rehabilitacji kardiologicznej dla fizjoterapeutów, lekarzy i pielęgniarek. Prowadzi kursy organizowane przez Krajową Izbę Fizjoterapeutów: Badanie, strategie terapii  i dokumentacja w fizjoterapii kardiologiczno – oddechowej. 

Autorka i współautorka 

  • 70 publikacji z zakresu rehabilitacji kardiologicznej oraz rozdziałów w kilku książkach
  • 226 doniesień na konferencjach krajowych i międzynarodowych
  • 20 publikacji popularno-naukowych dla pacjentów ze schorzeniami układu krążenia
  • 4 skryptów dla studentów

Członek Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nasza kadra

Specjaliści w swoich dziedzinach (kardiologia, fizjoterapia), na co dzień pracujący z pacjentami w najbardziej prestiżowych szpitalach warszawskich i gabinetach prywatnych. Stale podnosimy swoje kwalifikacje uczestnicząc szkoleniach, kursach i konferencjach prowadzimy  badania naukowe  by  jeszcze lepiej pomagać swoim pacjentom. Publikujemy wyniki swoich badań w czasopismach polskich i zagranicznych.

Dr hab. n. med. Michał Farkowski

Michał M. Farkowski, doktor habilitowany nauk medycznych, specjalista chorób wewnętrznych, kardiolog, od ponad 10 lat zajmuje się leczeniem pacjentów z zaburzeniami rytmu serca lub chorobą wieńcową. Współautor prac oryginalnych i atlasu EKG arytmii.  Entuzjasta EKG prowadzący wykłady i kursy z interpretacji zapisów EKG dla szerokiego grona odbiorców: fizjoterapeutów, ratowników medycznych, pielęgniarek, lekarzy różnych specjalności.

dr n. med. i n. o zdr. Anna Mierzyńska

Specjalista psychologii klinicznej, zawodowo związana z obszarem leczenia chorób przewlekłych, szczególnie schorzeń układu sercowo-naczyniowego. Pracuje obecnie w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie (Kl. Kardiochirurgii oraz Kl. Kardiologii i Chorób Wewnętrznych), doświadczenie kliniczne zdobywała również m.in w Klinice Rehabilitacji CMKP SPSK im. prof. A. Grucy w Otwocku i Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie. W latach 2015-2020 pełniła funkcję kierownika Pracowni Psychologii Klinicznej w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie. Ukończyła studia magisterskie na Wydziale Psychologii UW. Studia podyplomowe w zakresie psychologii klinicznej i psychologii klinicznej chorób somatycznych zrealizowała na Wydziale Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie, a w obszarze biostatystyki – na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2014r. uzyskała tytuł specjalisty psychologii klinicznej z wyróżnieniem, w 2019r. uzyskała na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym tytuł doktora nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dziedzinie nauki o zdrowiu.

Czytaj więcej
Q

dr n. med. i n. o zdr. Anna Mierzyńska

Specjalista psychologii klinicznej, zawodowo związana z obszarem leczenia chorób przewlekłych, szczególnie schorzeń układu sercowo-naczyniowego. Pracuje obecnie w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie (Kl. Kardiochirurgii oraz Kl. Kardiologii i Chorób Wewnętrznych), doświadczenie kliniczne zdobywała również m.in w Klinice Rehabilitacji CMKP SPSK im. prof. A. Grucy w Otwocku i Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie. W latach 2015-2020 pełniła funkcję kierownika Pracowni Psychologii Klinicznej w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie. Ukończyła studia magisterskie na Wydziale Psychologii UW. Studia podyplomowe w zakresie psychologii klinicznej i psychologii klinicznej chorób somatycznych zrealizowała na Wydziale Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie, a w obszarze biostatystyki – na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2014r. uzyskała tytuł specjalisty psychologii klinicznej z wyróżnieniem, w 2019r. uzyskała na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym tytuł doktora nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dziedzinie nauki o zdrowiu. Ukończyła szkolenie (etap podstawowy i zaawansowany) w zakresie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (SFBT), obecnie w trakcie szkolenia w zakresie Terapii Skoncentrowanej na Współczuciu (CFT). Autorka i współautorka licznych publikacji (doniesień oryginalnych, poglądowych i rozdziałów książek) z zakresu psychologii medycznej. Autorka licznych wystąpień na konferencjach krajowych i zagranicznych w obszarze psychologii zdrowia i kardiologii. Członkini krajowych i międzynarodowych stowarzyszeń naukowych (Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, European Health Psychology Society, European Association of Preventive Cardiology oraz Association of Cardiovascular Nursing and Allied Professionals, American Psychological Association). Współpracuje z różnymi uczelniami w ramach kształcenia zawodów medycznych. Najważniejsze obszary zainteresowań: zastosowanie psychologii w leczeniu niewydolności serca oraz zaburzeń rytmu serca, pomoc psychologiczna w transplantologii, zachowania zdrowotne i adaptacja do choroby przewlekłej.

Mgr Agata Gładzka

Agata Gładzka absolwentka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pracuje jako fizjoterapeutka od 20 lat, specjalistka w dziedzinie fizjoterapii. Jej zawodową pasją są pacjenci ze schorzeniami układu oddechowego. Jest  nauczycielem akademickim  na kierunku fizjoterapia Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Wyższej Szkole Rehabilitacji. Od kilkunastu lat czynnie uczestniczy w konferencjach Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. Uczestniczy w działalności „Polskiego Towarzystwa wspierania chorych na IPF” prowadząc wykłady i warsztaty oraz ćwiczenia dla pacjentów i ich rodzin. Prowadzi kursy i warsztaty dla lekarzy, pielęgniarek i fizjoterapeutów z zakresu fizjoterapii w pulmonologii i torakochirurgii oraz nieinwazyjnej wentylacji mechanicznej. Prowadzi konsultacje w ramach projektu  “Kompleksowa profilaktyka, diagnostyka i leczenie nowotworów oraz chorób układu oddechowego mieszkańców Płocka i powiatu płockiego” oraz w ramach “Miasteczka zdrowia” w Płocku. Jest również autorką materiałów na temat fizjoterapii oddechowej dla pacjentów z POChP, astmą i IPF, współautorką poradnika dla pacjentów ,,Astma ciężka pod kontrolą”. W wolnym czasie pasjonatka opery i teatru.

Czytaj więcej
Q

Mgr Agata Gładzka

Ukończone kursy:

  • Badanie i dokumentacja medyczna w fizjoterapii
  • PNF Podstawowy
  • Metoda dr Ackermanna
  • Fizjoterapia u pacjentów z mukowiscydozą
  • Terapia Simeox
  • Nowoczesne podejście do rehabilitacji oddechowej. Simeox stosowany na każdym etapie leczenia pacjenta CF
  • Zastosowania terapii Simeox u pacjentów po przebytym Covid-19. Rehabilitacja Pulmonologiczna
  • Nieinwazyjna wentylacja mechaniczna dla zaawansowanych
  • Układ oddechowy-leczenie na poziomie komórkowym
  • Przepona-głowny mięsień oddechowy, ale czy tylko?
  • Podstawy terapii manualnej
  • Podstawy fizjoterapii w neurorehabilitacji
  • Kurs balenologii, elektroterapii i lasroterapii
  • Diagnostyka funkcjonalna w chorobach układu krążenia i oddechowego
  • Fizjoterapia u dzieci ryzyka
  • Wspólczesne kierunki w zakresie protezowania i aparatowania kończyn górnych, dolnych i tułowia
  • Zakażenia HIV i choroba AIDS i inne zakażenia

Dr n. med i n o zdr. Natasza Krauze

Natasza Krauze doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu, absolwentka Wydziału Rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Specjalistka fizjoterapii. Po zakończeniu studiów rozpoczęła swoją przygodę zawodową z kardiologią (Instytut Kardiologii w Warszawie, Klinika Kardiologii UCK WUM).  Od 2016 roku prowadzi zajęcia ze studentami fizjoterapii (Akademia Wychowania Fizycznego, Wyższa Szkoła Rehabilitacji i Społeczna Akademia Nauk). Autorka i współautorka kilkunastu prac prezentowanych na zjazdach krajowych, europejskich i światowych i kilku artykułów związanych z rehabilitacją kardiologiczną. Prywatnie pasjonatka zdrowego stylu życia. Trenuje 330/365 dni w roku.

Czytaj więcej
Q

Dr n. med i n o zdr. Natasza Krauze

Ukończone kursy:

  • Masaż
  • Kinesio Taping
  • Kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna
  • Podstawy wykonywania prób wysiłkowych i ergosprometrii
  • PNF podstawowy
  • Interpretacja zapisu EKG
  • Trener Kulturystyki
  • Fizjoterapia w geriatrii
  • Fizjoterapia po mastektomii. Psychoonkologia.
  • Kurs interpretacji EKG dla fizjoterapeutów

Mgr Kamil Szcześniak

Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Jego życie było i jest związane ze sportem.  Jego pasja do ruchu zrodziła się poprzez uprawianie dyscypliny Street Workout. Na co dzień, w szpitalu zajmuje się pacjentami ze schorzeniami układu krążenia ale  w swoim prywatnym gabinecie pracuje także z chorymi z problemami  ortopedycznymi i neurologicznymi. Od 2020 roku jest wykładowcą w Wyższej Szkole Rehabilitacji w Warszawie. Uważa, że praca fizjoterapeuty wymaga ciągłego kształcenia i poszerzania wiedzy. Systematycznie uczestniczy w kursach zawodowych oraz konferencjach naukowych. W wolnym czasie uprawia wspinaczkę.

Czytaj więcej
Q

Mgr Kamil Szcześniak

Ukończone kursy

  • PNF podstawowy
  • Badanie, strategie terapii i dokumentacja w fizjoterapii pulmonologiczno-kardiologicznej
  • Trener personalny
  • Terapia punktów spustowych
  • Doradca dietetyczny
  • Postępowanie fizjoterapeutyczne w chorobie zwyrodnieniowej stawów
  • Postępowanie fizjoterapeutyczne w terapii blizn
  • Masaż tkanek głębokich

Wydarzenia, które sponsorujemy

Nasza działalność, to nie tylko szkolenia i pomoc pacjentom. Aktywnie działamy także na rzecz rozwoju fizjoterapii i fizjoterapeutów w Polsce, sponsorując ważne dla branży wydarzenia. Oto niektóre z nich.

Półmaraton dwóch mostów

nagrody: kurs Pacjent kardio w twoim gabinecie i kurs EKG

Konferencja Pielęgniarska

organizator AWF Warszawa. Nagroda: kurs EKG

Ogólnopolska Olimpiada Wiedzy Młodych Fizjoterapeutów

organizator AWF Warszawa. Nagroda: kurs EKG

Kształcimy się!

W ostatnim czasie braliśmy udział w:

V Ogólnopolska Konferencja Rehabilitacji, (Neuro)ortopedii i Komunikacji Medycznej

22.04.22

XV Konferencja Naukowa PTF

19-21 maja 2022, Pabianice

25 Sympozjum Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

27.05. – 28.05.2022.

Kongres Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC)

26-29.08. 2022 Barcelona

Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK)

22-24.09.2022 Katowice

XV Konferencja Naukowa Sekcji Prewencji i Epidemiologii PTK

18-19.11.2022

Sympozjum Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

11-13.05.2023

O nas w prasie

Q

Pacjent kardiologiczny to nie jajko

Głos Fizjoterapeuty 1.02.2023

„Gdy pytam fizjoterapeutów, dlaczego zapisali się na kurs o pacjentach kardiologicznych, to odpowiadają, że się ich boją. Niesłusznie!” – zapewnia dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk,  która opowiada o swojej fascynującej pracy  w Narodowym Instytucie Kardiologii w Aninie.

Dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk jest ekspertką w dziedzinie fizjoterapii kardiologicznej programu Fizjo-learning.

Kim są Pani pacjenci?

W naszej placówce jest pełen przekrój pacjentów kardiologicznych: od pacjenta po klasycznym zawale po takiego, którego serce wspomagane jest najróżniejszymi nowoczesnymi urządzeniami. To osoby młode, które chcą jak najszybciej wrócić do pracy i normalnego funkcjonowania, ale też pacjenci ze skrajną niewydolnością układu krążenia czekający na przeszczep serca. Większość to oczywiście osoby starsze z nadciśnieniem, po zawałach serca oraz po wszelkich operacjach kardiochirurgicznych.

Pracujący u nas fizjoterapeuci muszą mieć nie tylko szeroką wiedzę merytoryczną, ale także umieć rozmawiać z  pacjentami. Jak wspomniałam, większość z nich to osoby w podeszłym wieku, a one borykają się nie tylko z problemami zdrowotnymi. Bywają samotne lub mają niełatwe rodzinne relacje. Często słyszymy, że brakuje im pieniędzy na leki albo proszą o zapisanie ich na wizytę kontrolną po wypłacie emerytury, bo wcześniej nie będą miały za co kupić biletów na autobus czy pociąg, jeśli są spoza Warszawy. Fizjoterapeuta musi umieć odnaleźć się w takiej rozmowie.

Kiedy zaczynacie pracę z pacjentem będącym po operacji?

Już w dobie zerowej, czyli w ciągu pierwszych 24 godzin po zabiegu na oddziale pooperacyjnym. Zespół fizjoterapeutów pracujący z tego rodzaju chorymi bierze udział w porannych odprawach lekarskich, podczas których  otrzymuje informacje, co się w ostatnich godzinach działo z pacjentami i co mogą w danym dniu z nimi robić. Nie dajemy pacjentom odpocząć! Wielu  chorych ma zakodowane w głowie jeszcze te stare metody rehabilitacji, zgodnie z którymi pacjent po zawale przez 6 tygodni mógł tylko leżeć, więc gdy przychodzimy, żeby z nimi ćwiczyć, słyszmy: „Ćwiczyć? Ze mną? Ja mam ćwiczyć?! Proszę pani, ja mam chore serce!”. I wtedy tłumaczymy, że my wiemy, że mają chore serce i właśnie dlatego teraz będziemy ćwiczyć.

Przyjmujecie pacjentów zarówno leżących w szpitalu, jak i ambulatoryjnych?

W Instytucie oferujemy pełen zakres usług. Do Ośrodka Rehabilitacji Dziennej pacjenci przyjeżdżają na treningi z domów. Są to osoby w lepszej kondycji. Mamy też Klinikę Rehabilitacji, gdzie zajmujemy się najczęściej pacjentami starszymi, z licznymi chorobami współtowarzyszącymi, które muszą leżeć w szpitalu. Prowadzimy także rehabilitację hybrydową. Pacjentów przygotowujemy do niej w szpitalu – uczymy poprawnego wykonywania ćwiczeń, analizujemy, jak na nie reagują, a także instruujemy zarówno pacjenta i jego rodzinę, jak obsługiwać urządzenie do monitoringu EKG, które dostaje do domu.

Do czego służy?

Daje możliwość bezpiecznych ćwiczeń pod kontrolą EKG wszędzie, nawet na wakacjach. Pacjenci mierzą sobie sami ciśnienie, przeprowadzają pomiar EKG, a wyniki przesyłają do nas. Na tej podstawie  są dopuszczani  bądź niedopuszczani do treningu w danym dniu. To bardzo wygodna formuła. Bywa też źródłem zabawnych historii. Mieliśmy jakiś czas temu pacjentkę po zawale, która nie miała wielkiej ochoty ćwiczyć, ale wiedziała, że nie może po prostu skłamać, że ćwiczyła i przesłać nam pomiaru wykonanego podczas oglądania TV. Ale do ćwiczeń skora była za to jej córka, osoba stosunkowo młoda i zdrowa…

Której wyniki do Państwa wysłano?

 Tak. Pacjentka była bardzo zdziwiona, że jesteśmy w stanie to rozpoznać.

To urządzenie może monitorować stan pacjenta 24/h czy tylko w trakcie ćwiczenia?

Analizujemy zapisy EKG przed rozpoczęciem ćwiczeń (aby dopuścić pacjenta do treningu) oraz w ich trakcie i po zakończeniu. Obecnie prowadzimy  testy nowych systemów, które umożliwiają podgląd EKG online podczas ćwiczeń. W pakiecie możemy skonfigurować także inne urządzenia zwiększające bezpieczeństwo naszych pacjentów, np. aparat do mierzenia ciśnienia, wagę, pomiar glukozy, temperatury, saturacji. Dłuższy monitoring jest bardzo kosztowny i nie chodzi tylko o sam zakup sprzętu, czy odpowiednie zabezpieczenie i utrzymanie danych w chmurze. Dużym obciążeniem finansowym jest także zapewnienie 24-godzinnego dyżuru specjalisty z którym pacjenci mogliby się  konsultować w przypadku pogorszenia samopoczucia.

Jak wygląda taki przenośny aparat do EKG? Ma te wszystkie kable, w które wyposażone jest standardowe urządzenie? Nie ogranicza ruchów?

To jest tylko pięć elektrod (szkolimy pacjenta, jak je zakładać),  a w nowszych systemach nawet mniej, sam aparat jest wielkości może 1/3–¼ telefonu komórkowego. Pacjenci przypinają aparat do paska lub wieszają w pokrowcu na szyi. W ten sposób mogą realizować niemal każdą aktywność, np. nordic walking, marsze, jazdę na rowerze, bieganie czy ćwiczenia w domu.

Brzmi to wszystko bardzo nowocześnie i propacjencko. NFZ za to płaci?

Telerehabilitacja jest refundowana od kilku lat. Pacjent wychodząc ze szpitala, dostaje wybór, czy woli przyjeżdżać na fizjoterapię do Instytutu, czy ćwiczyć w domu. Liczba treningów jest taka sama w obu przypadkach. Niektórzy wybierają dojazdy z obawy, że w domu może im się coś stać lub będą źle ćwiczyć, a tak są pod nadzorem fizjoterapeuty i lekarza. A z drugiej strony nam łatwiej podjąć decyzję o zwiększeniu obciążeń treningowych, gdy widzimy regularnie naszych chorych,  łatwiej też nam pacjentów zmobilizować.

Powiedzmy sobie szczerze, mało kto jest w stanie sam zmobilizować się do wysiłku. A jak już się umówimy na wizytę, to głupio odpuścić…

Ależ oczywiście. Wszyscy wiemy, że aktywność fizyczna jest ważna, że zapobiega chorobom cywilizacyjnym, pomaga utrzymać odpowiednią masę ciała itd., ale kto z nas ćwiczy regularnie? Wiem po sobie, jak ciężko jest się zmobilizować do ćwiczeń w domu, gdy mam wreszcie chwilę dla siebie, czyli o godz. 22. Powstają już na szczęście badania naukowe na temat metod mobilizacji pacjentów do treningu.

Wspomniała Pani też o lęku pacjentów, że w czasie ćwiczeń może im się coś stać.  Problemy kardiologiczne, przebyty zawał, mogą być dla człowieka wydarzeniem traumatyzującym.

Mniej więcej 30 proc. naszych pacjentów cierpi na zaburzenia depresyjne czy stany lękowe. Boją się kolejnego zawału czy zasłabnięcia. I ten lęk bywa na tyle silny, że tłumaczenia, że proponowane przez nas ćwiczenia nie zagrażają sercu, nie zawsze działają. W pełni to rozumiemy, ci ludzie czasem otarli się przecież o śmierć.

Często trafiają się pacjenci, którzy rezygnują z terapii?

Jeśli już się zapiszą i dostaną na fizjoterapię, to ją kończą. Jeśli ktoś rezygnuje, to z naprawdę z powodu wyjątkowych zdarzeń losowych. Inną kwestią jest to, co robi pacjent po zakończeniu fizjoterapii. Każdy otrzymuje zalecenia dotyczące aktywność fizycznej. Czy ich przestrzegają? Myślę, że większość osób bez nadzoru nie ćwiczy. Nie chodzi o to, aby ktoś raz w tygodniu poszedł na spacer, tylko ćwiczył 3–5 razy w tygodniu po 30–60 minut. Ważne, aby pacjent otrzymał od nas konkretne zalecenia, bo sama informacja „proszę ćwiczyć” – nic nie daje. Ale na przykład informacja, że dziennie powinien wykonywać 8 tys. kroków, zadziała o wiele lepiej. To już jest konkretny cel.

Czy zauważa Pani różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o stan zdrowia, rodzaje schorzeń?

Stanowczo! Wśród pacjentów mamy znacząco więcej mężczyzn. U mężczyzn znacznie wcześniej zwiększa się ryzyko zachorowania – już po 45. roku życia, u  kobiet nieco później – dopiero po 55. Z panami jest ciężko, bo często w ogóle o siebie nie dbają, potrafią bagatelizować najpoważniejsze sygnały. Uwaga, historia prawdziwa: Rozmawiam z pacjentem po zawale. Jak zawsze pytam, w jakich okolicznościach do niego doszło, czy długo choruje. Pytać nie musiałam, bo od razu widziałam, że pan  pije alkohol nie tylko od święta i jest bardzo zaniedbany zdrowotnie. Pacjent mi wyjaśnił, że gdy dostał bólu wieńcowego, to wypił sobie ćwiartkę wódki, bo on wie, że alkohol rozszerza naczynia krwionośne. No niestety, to leczenie zawiodło i musiał dzwonić po pogotowie.

Kobiety bardziej o siebie dbają, częściej wykonują badania kontrolne. I wiedzą, jakie biorą leki, a mężczyźni niekoniecznie. Gdy pytam panów, jakie przyjmują leki, odpowiadają albo „ja nie wiem, żona wie”, albo „mała żółta, duża różowa i taka biała, co dzielę na pół”. Natomiast jeśli przyjdzie żona, to ona wie wszystko. Gdy pacjenci wypełniają ankiety dotyczące np. jakości życia, depresji, nieraz widzę, że robi to za nich żona. Gdy pytam, czemu mąż sam nie wypełnia dokumentów dotyczących własnego zdrowia, żona odpowiada: „Przecież ja lepiej wiem niż on, jak on się czuje”.

To chyba też częściej zdarza się u mężczyzn niż kobiet, że gdy przytrafia im się tak trudne doświadczenie jak zawał, postanawiają udowodnić sobie i całemu światu, że są w pełni sił.

Niestety panowie lubią szarżować. Pacjent po ciężkim zawale pyta mnie, czy może nurkować z butlą. Tłumaczę, że nurkowanie jest dla niego przeciwskazane. Na co słyszę, że jego to nie obchodzi, będzie nurkował, bo lubi.

Moje ulubione rozmowy z pacjentami dotyczą seksu. Panowie się zawsze zbierają do tej rozmowy i zachowują trochę jak nastolatki.  Zawsze się wzajemnie podpuszczają. „Ale to mi już nic nie wolno? Pić kawy nie wolno? Pić alkoholu nie wolno? I może seksu mi nie wolno…”. Przeprowadzamy wtedy rozmowę edukacyjną, która dotyczy nie tylko tego, kiedy pacjent może tę aktywność wznowić, ale też jak to robić (jak pozycja jest dla niego bezpieczna).

Jak to jak?

 Wielu mężczyzn po incydentach kardiologicznych ma problemy z erekcją. Często  twierdzą, że są to skutki uboczne leków. Nie myślą o tym, że przez wiele lat pracowali na zmiany miażdżycowe. Palili, pili, jedli golonkę, nie ruszali się z kanapy i to skutkuje właśnie zwężeniem wszystkich tętnic. Tłumaczę, że pierwszym objawem miażdżycy mogą być właśnie zaburzenia erekcji, które są zauważalne nawet u 40-latków. Pacjenci kardiologiczni prawie zawsze chcą wrócić do aktywności seksualnej – i bardzo dobrze, bo poprawia ich zadowolenie z życia. Ale niektórzy są w takim stanie, że jedyne, na co mają siłę, to spokojny spacer czy podstawowe aktywności życiowe. Pojawia się też lęk, że podczas seksu mogą dostać zawału, a wbrew pozorom to ryzyko jest niewielkie. Zmiana pozycji, pozwolenie na przejęcie inicjatywy drugiej osobie, mogą sprawić, że zmęczą się o połowę mniej niż zwykle. I podkreślamy, żeby nie pomijać gry wstępnej, bo to taki odpowiednik rozgrzewki przed treningiem. Powoli wzrastają ciśnienie i tętno, a organizm jest przygotowany do większego wysiłku.

Czytałam kiedyś o badaniach, z których wynikało, że zawał podczas seksu ze stałą partnerką czy partnerem raczej się nie zdarza, ale serce może poważnie zaszwankować podczas zdrady.

Oczywiście, zawsze podkreślam, że powrót do seksu  jest bezpieczny, ale ze swoją partnerką czy partnerem. Wynika to z tego, że przy nowej osobie, nierzadko jeszcze sporo młodszej, pacjent za nic w świecie nie przyzna się, że źle się czuje. Będzie chciał się pokazać od jak najlepszej strony, że jest w pełni sprawni fizycznie. Żonie się przyzna, pójdzie wziąć leki, ale 25-latce za żadne skarby tego nie powie. Do tego przed takim spotkaniem pojawi się jakieś winko i niekoniecznie lekkostrawne jedzenie. Dodajmy stres związany ze zdradą i niestety może dojść do tragedii.

Pacjenci niekoniecznie umieją rozmawiać o seksie. A fizjoterapeuci?

Najczęściej podczas prowadzonych przeze mnie kursach  organizowanych przez KIF nie mam w planach rozmów na temat seksu, bo głównym tematem jest planowanie terapii i badania diagnostyczne. Mówię, że jak zostanie nam trochę czasu, to na koniec o tym opowiem. I zawsze się okazuje, że fizjoterapeutów to najbardziej interesuje, bo mierzą się z tymi pytaniami na co dzień, a raczej kluczeniem wokół nich. Nam też ciężko jest dobrać odpowiednie słowa, aby to nie był medyczny wykład, a kulturalnie przeprowadzona rozmowa na intymny temat. Nie tylko fizjoterapeuci, ale i lekarze mają problem z rozmawianiem na ten temat. Jak pacjent sam nie pyta, to najczęściej go nie poruszamy. Uważamy, że to sprawa bardzo delikatna, nie chcemy urazić pacjenta, zakładamy, że może nie chcieć o tym rozmawiać, bo jest zbyt chory i nie w głowie mu takie sprawy.

W Instytucie Kardiologii wszczepia się pacjentom pompy wspomagające pracę lewej komory serca. Pompa jest wczepiona do komory serca i wypompowuje krew do aorty. To bardzo wygodne urządzenie, pacjent może z nim wyjść do domu i czekać bezpiecznie na przeszczep serca. Niestety pompa jest połączona specjalnym przewodem z zewnętrznym sterowaniem i zasilaniem. Kabel wychodzi pacjentowi z brzucha i jest na stałe wpięty do sterownika. Całe urządzenie zewnętrzne waży około 3 kg. Nie da się go nie zauważyć w sytuacji intymnej. W Instytucie prowadziliśmy badania dotyczące aktywności seksualnej osób z takimi urządzeniami. Początkowo myślałam, że nie będą oni chcieli rozmawiać o swoich sprawach intymnych. To osoby czekające na przeszczep serca, poważnie chore. Jednak prawie wszyscy nasi podopieczni wzięli udział w projekcie, zachęciły ich na pewno konsultacje u prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza. W Polsce jest takich pacjentów jest kilkuset, a niektórzy z nich to nawet 18-latkowie. Na pompach pacjenci bardzo się poprawiają. Przed wszczepieniem urządzenia niektórzy nie są w stanie przejść więcej niż kilka metrów, a potem wracają do codziennych aktywności, spacerów, pracy umysłowej, więc też i zaczynają ponownie myśleć o aktywności seksualnej. I tu wracamy do czasu, kiedy można rozpocząć aktywność seksualną,  bezpiecznej pozycji dla pacjenta i jego urządzenia, które musi być zabezpieczone, aby np. nie spadło z łóżka. Myślę, że nasi pacjenci wiele skorzystali dzięki programowi.

Czy wśród Waszych pacjentów pojawia się dużo osób w wyniku powikłań po COVID-19?

Nie, nie ma ich wielu, ale my też nie prowadzimy rehabilitacji pocovidowej. Ale wcale nie potrzeba covidu, aby pacjent miał ciężkie powikłania kardiologiczne po przebytej infekcji. Wystarczy niedoleczona grypa. Ciągle reklamuje się produkty dostępne bez recepty. Jesteś chory? Nie ma problemu, łyknij tabletkę, pozbędziesz się temperatury, kaszlu i do pracy! A takie niedoleczone infekcje mogą powodować powikłania w postaci uszkodzenia mięśnia sercowego. Zresztą nie tylko one – naszymi pacjentami bywają młodzi ludzie zażywający dopalacze czy narkotyki. Niestety te sytuacje trafiają się coraz częściej.

A czy zauważyła Pani zmiany dotyczące wieku pacjentów?

Na pewno mamy coraz starszych pacjentów, bo leczymy coraz lepiej. Kiedyś przy bardzo ciężkim zawale pacjenci umierali (stosowano tylko leczenie farmakologiczne), a teraz chorzy trafiają do pracowni hemodynamiki, gdzie poszerza się naczynia wieńcowe  i wstawia stenty, potem pacjent może mieć kolejny zawał i kolejne stenty. Bardzo szybko wraca do dobrego samopoczucia. Kiedyś 80-latków nikt nie chciał operować, a dziś robi się to coraz częściej. Pacjenci po 90. u fizjoterapeuty kardiologicznego to nic nadzwyczajnego.

Na co powinien zwracać uwagę fizjoterapeuta, który zajmuje się pacjentem ortopedycznym czy neurologicznym, ale mającym przy okazji schorzenia kardiologiczne?

Kiedy prowadzę zajęcia poświęcone pracy  z pacjentem kardiologicznym zawsze pytam uczestników, gdzie pracują, z jakimi pacjentami najczęściej się spotykają, to na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy pracują na kardiologii.

Na przykład wiemy, że jeśli pacjent rehabilitowany z powodu złamania  nogi jest dodatkowo po zawale, a ma tętno spoczynkowe wyższe niż 120 uderzeń na minutę – nie możemy z nim ćwiczyć. Poza częstotliwością tętna ważna jest też jego regularność. Jeśli jest nieregularne – należy skonsultować się z lekarzem, który zdecyduje, czy w danym przypadku możemy rozpocząć ćwiczenia. Kolejny punkt to pomiar ciśnienia.  Często pacjent nawet nie jest świadom, że ma nadciśnienie, a przy ciśnieniu skurczowym w spoczynku większym niż 180 mmHg, a rozkurczowym większym niż 110 mmHg, nie wolno rozpocząć ćwiczeń. Nie zapominajmy o tych podstawowych badaniach, także ze względu na własne bezpieczeństwo. Może się okazać, że w trakcie ćwiczeń czy nawet już po zakończeniu wizyty pacjent źle się poczuje, wtedy może nas oskarżyć, że doprowadziliśmy do zagrożenia jego życia. Prawnik wyciągnie wszystko. Pytanie o parametry będzie podstawowe.

Dla pacjenta kardiologicznego bezpieczny jest wysiłek umiarkowany. Może ćwiczyć z oporem, mogą to być treningi wytrzymałościowe czy ćwiczenia ogólnokondycyjne. Aby treningi były bezpieczne, zawsze prośmy pacjenta, aby zgłaszał pojawiające się ewentualne dolegliwości, przerwijmy ćwiczenia, gdy pojawią się zawroty głowy, pacjentowi zrobi się słabo czy odczuje bóle w klatce piersiowej, oceniajmy zmęczenie na przykład za pomocą  skali Borga (od 0 do 10) albo testu mowy. Trudne sytuacje naprawdę nie zdarzają się często u ustabilizowanego pacjenta będącego pod kontrolą lekarza. Pacjent kardiologiczny to nie jajko, którego lepiej nie tykać, bo się zaraz rozbije. Nie ma się czego bać.

Pacjent kardiologiczny to nie jajko

Głos Fizjoterapeuty 1.02.2023
Udział Fizjo Kardio: Dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk

Czytaj >

Q

Leczenie Ruchem

Jest nas 70 tyś., ale to wciąż za mało – mówi Bartosz Niedaszkowski, fizjoterapeuta. — Jesteśmy trzecią największą grupą medyczną po pielęgniarkach i lekarzach. Krajowa Izba Fizjoterapeutów zrobiła ogólnopolskie badania o rozpoznawalności zawodów. 40 procent wiedziało, że jest taki zawód. To załamujące. Fizjoterapeuta kojarzy się z masażystą, zabiegami w spa… A przecież my leczymy ludzi. Mamy kompetencje lekarskie. Ale nasze relacje z lekarzami to kompletny dramat. Wielu nawet nie wie, czym się zajmujemy.

Skasowany egzamin

Aby zostać fizjoterapeutą, trzeba skończyć pięcioletnie studia magisterskie i uzyskać prawo wykonywania zawodu. Nadaje je Krajowa Izba Fizjoterapeutów, która powstała dopiero w 2016 r. Wcześniej ten zawód nie był uregulowany.

— Mieliśmy duży bałagan, bo wiele osób podawało się za fizjoterapeutów bezprawnie. Dochodziło nawet do śmierci pacjentów – mówi dr hab. Maciej Krawczyk, fizjoterapeuta z Warszawy, były prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów. — W ciągu pięciu lat, kiedy byłem prezesem KIF, podpisałem prawie 80 doniesień do prokuratury na osoby wykonujące czynności fizjoterapeutyczne, które nie są fizjoterapeutami.

W celu wyrównania jakości usług od tego roku absolwenci studiów fizjoterapeutycznych, żeby uprawiać swój zawód, musieli zdać państwowy egzamin fizjoterapeutyczny. Rząd w ostatniej chwili jednak wycofał się z takiego rozwiązania, co wywołało w środowisku medycznym protesty. Czy na zniesieniu egzaminu zyskują pacjenci? — Wątpię. Chciałbym mieć pewność, że moją rodziną zaopiekuje się osoba, która ma najwyższe umiejętności. Potwierdzeniem tego miał być egzamin. Wydaje mi się, że im więcej wymogów w dostępie do zawodu, tym większa pewność, że mamy równy poziom nauczania w całym kraju — mówi Maciej Krawczyk.

— Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że to ułatwi dostęp do zawodu. A nasze środowisko fizjoterapeutów, że brak takiej weryfikacji wiedzy może doprowadzić do obniżenia kompetencji, jakości usług i spadku prestiżu tego zawodu — tłumaczy dr. hab. Natalia Morgulec—Adamowicz, dziekan Wydziały Rehabilitacji na warszawskiej AWF.

Według danych GUS Polacy wydają na fizjoterapię rocznie ok. 15 mld zł.

Spacer do drugiego pokoju

Czasami pacjenci, a nawet lekarze dziwią się, co tutaj robię — mówi Agnieszka Wójcik, od prawie 20 lat fizjoterapeutka na oddziałach onkologicznych i w hospicjach. — Myślą, że na oddziale paliatywnym człowiek tylko umiera, po co tam fizjoterapeuta. A to wielkie nieporozumienie. Jak się wsłuchać w potrzeby tych pacjentów, to można im pomóc.

Wójcik pracuje z ludźmi potwornie zniszczonymi przez chorobę, osłabionymi leczeniem. — Nieraz słyszę, że są zmęczeni już na widok fizjoterapeuty i na myśl o ćwiczeniach. A jednak trzeba ich przekonać do tego wysiłku, że warto, że to dla ich komfortu życia, które owszem, nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwa — mówi Wójcik. — Szukam w ich życiu jeszcze jakiegoś celu, odwiedzin wnuczki, dziecka. Na przykład pracujemy, żeby pacjent samodzielnie mógł pójść do toalety i nie musiał się załatwiać w swoim łóżku przy innych.

Czasami proste czynności urastają do życiowych marzeń, które fizjoterapeuta pomaga spełnić. Kiedyś Wójcik spotkała 30-letniego mężczyznę z zaawansowanym guzem mózgu. Nie wstawał już z łóżka, ale jego marzeniem było odprowadzić jeszcze 7-letniego syna do szkoły. Dzięki ćwiczeniom udało się.

Ludzie w takich miejscach są tak schorowani, że boją się ruchu, a fizjoterapia to właśnie leczenie ruchem. Jedni obawiają się bólu, inni drżą o życie.

— Pracowałam z panem, który miał już przerzuty raka z płuc do kości. Tak bał się ruszyć, żeby nie zrobić sobie krzywdy, że tylko leżał w łóżku. Pomógł mi przypadek. Okazało się, że jest emerytowanym kierownikiem budowy. Akurat zaczęła się budowa widoczna z drugiego pokoju. Udało mi się go na tyle zmotywować i zrehabilitować, że wstał, nauczył się zakładać gorset i szedł do drugiego pokoju. Tam siadał przy oknie i znowu „kierował budową”. Wiem, że to może wydawać się małym osiągnięciem. Ale to podarowało mu kilka miesięcy życia. To dużo czy mało? Dla mnie bardzo dużo.

Wstać po udarze

Jan Sielczak ma 28 lat i od czterech lat pracuje z pacjentami ze stwardnieniem rozsianym, po udarach, z uszkodzonymi nerwami obwodowymi.

— W takich przypadkach nie można liczyć na szybkie efekty — mówi SIelczak. — Pierwszym wyzwaniem jest w ogóle „uruchomienie” pacjenta po udarze, bo wystarczy, że człowiek leży 3-4 dni, i już zaczyna się deficyt ruchowy, który trudno potem odwrócić.

Sielczak stara się jak najszybciej pionizować pacjenta. Im wcześniej to zrobi, tym mniejsze ryzyko zapalenia płuc albo przykurczów mięśni. Jego zdaniem to fizjoterapeuta najwięcej rozmawia z pacjentem i jego rodziną. — Lekarz ogranicza się do raportowania o stanie zdrowia, poza tym najczęściej przychodzi ze świtą, szybko, brak takiemu spotkaniu kameralności. A my przychodzimy na dłużej, mamy czas.

Jakie jest największe wyzwanie w pracy z takimi pacjentami? — W wielu przypadkach trzeba im uświadomić, że celem nie jest powrót do 100-procentowej sprawności, że to już przeszłość. Ale można się nauczyć z niedowładem ręki czy nogi. Może już nigdy nie wróci do biegania, ale jak będzie mocno pracował, to może będzie robił samodzielnie zakupy. Dla wielu to za mało i tych ciężko nakłonić do wysiłku.

Sielczak nie ukrywa, że polski pacjent nie jest przyzwyczajony do ruchu. — Często ćwiczenia, które proponują, są najcięższym treningiem od lat szkolnych. Słyszałem o pacjencie, który złożył skargę na fizjoterapeutę, bo ten kazał mu wykonywać ćwiczenia.

O seksie na kardiologii

— Kiedyś dominowało przekonanie, że pacjent chory na serce nie powinien za dużo się ruszać. W latach 60 było wręcz zalecenie, ze po zawale trzeba leżeć sześć tygodni. Ale to już przeszłość – mówi dr hab. Edyta Smolis, fizjoterapeutka, która pracuje w Narodowym Instytucje Kardiologii w Aninie z pacjentami ze schorzeniami układu krążenia.

Dzisiaj fizjoterapeuta zjawia się na OIMO-ie przy łóżku pacjenta na drugi dzień po zawale, operacji wszczepienia zastawek czy nawet przeszczepie serca. — Nie będę ukrywać, że niektórzy są zdziwieni, inni przerażeni. Nieraz słyszałam, jak na propozycję ćwiczeń pacjent po zawale broni się: proszę pani, co pani sobie wyobraża, przecież ja jestem chory. Jakby nie rozumiał, że właśnie dlatego się u niego zjawiam — śmieje się Edyta Smolis. — Niestety, często wymaga to interwencji psychologa, który rozmawia z pacjentem. Kiedy to nie pomaga, wzywam na pomoc lekarza. Ale większość pacjentów na nasz widok się cieszy, bo uznają, że to znaczy, że stan ich zdrowia się poprawił.

Dużo rozmawia z pacjentami, jak powinni zmienić swoje dotychczasowe nawyki, pojawia się też temat seksu. Sami pacjenci krępują się o tym mówić. — Jest dużo lęku: czy seks może spowodować ponowny zawał, kiedy mogą zacząć współżycie, jakie są preferowane pozycje? Pomagamy im je dobrać w zależności od schodzenia — mówi Smolis. — Oceniamy po wynikach wydolnościowych, czy pacjent może podjąć współżycie. Żeby było jasne: żadnych przeciwwskazań w tym zakresie nie ma. Żartujemy, że żadne wymówki z obu stron nie mają naukowego uzasadnienia.

Również na kardiologii wielkim wyzwaniem jest motywowanie chorych. Smolis mówi, że około 30 procent pacjentów w pierwszym etapie ma stany depresyjne. — Choroby kardiologiczne powodują, że ludzie muszą często zmienić styl życia, swoje przyzwyczajenia. Nie mogą się z tym pogodzić i załamują się, mają poczucie niesprawiedliwości — mówi. — A ćwiczyć trzeba.

Smolis nie ukrywa, że część pacjentów jest po prostu leniwa. Uważają, że skoro biorą lekarstwa, to już się leczą. — Raz pracujesz z rolnikiem, raz z profesorem i każdego inaczej trzeba motywować. Kiedyś rolnik nie chciał ze mną ćwiczyć, odmawiał wszystkiego. Przekonał się dopiero, kiedy zapytałam, czy chciałby jeszcze kiedyś karmić swoje zwierzęta i kosić łąkę.

Smolis ma też zastrzeżenia do relacji w szpitalach między fizjoterapeutami a lekarzami. — Traktują nas z góry, nie ufają, często brakuje współpracy — mówi. — Sama tego doświadczyłam: mam tytuł doktora habilitowanego, wykładam na Akademii Wychowania Fizycznego, a i tak wielu lekarzy nie ma do mnie zaufania. Bywały sytuacje, w których widziałam, że zalecane przez nich ćwiczenia w danym momencie nie są wskazane, bo pacjent np. zamiast podwyższonego tętna miał coraz słabsze, pojawiały się zaburzenia rytmu serca. A lekarz upierał się przy swoim.

Kręgosłup, kolana i biodra

A z czym przychodzi polak do klasycznego gabinetu fizjoterapeuty?

— Problem z kolanami, biodrami, barkami, kręgosłupem, urologiczno-ginekologiczne — wylicza Bartosz Niedaszkowski, prowadzący prywatną praktykę. Nie ukrywa, że większość Polaków chce zapłacić, położyć się na stole i czekać, aż fizjoterapeuta wykona za nich pracę. — Uznają, że już samo zjawienie się w gabinecie wyczerpało ich energię i zapał. Reszta jest w moich rękach. Jakby nie mieli świadomości, że oni sami odpowiadają za stan swego zdrowia.

Najtrudniejsze są nierealne oczekiwania pacjentów. — Osoba aktywna fizycznie, która swoim treningiem przez 20-30 lat doprowadziła jakąś część ciała do poważnego uszkodzenia, zmian zwyrodnieniowych, przychodzi i mówi, żebym coś zrobił, bo ona dalej chce uprawiać swój sport. No dramat — mówi Niedaszkowski.

Nie ukrywa, że on i całe środowisko fizjoterapeutów mają mnóstwo robot, bo nasza kultura pracy oparta jest dzisiaj wielogodzinnym siedzeniu, co jest zabójcze dla organizmu i wbrew budowie anatomicznej człowieka. Odbija się to na kręgosłupie. Biodra i kolana odzywają się, kiedy ludzie orientują się, że w ich życiu jest za mało ruchu, i po latach ślęczenia przy biurku próbują to energicznie nadrobić.

Przyznaje też, że pacjenci potrafią być trudni. — To nie tylko fizyczny wysiłek, ale też nieustanne rozmowy, które są częścią naszego zawodu. A Polak uwielbia narzekać, obciążać innych swoimi problemami. Jak pracujesz po 12 godzin to masz już czasami dość — mówi i dodaje: — Fizjoterapeuci pracują za dużo. Kolega miał etat w szpitalu i dorabiał w prywatnym gabinecie. Nie wytrzymał, wyjechał do Norwegii, gdzie ma zapisane w kontrakcie, że może pracować od 9 do 13:30. Jeśli weźmie dodatkowe wizyty, traci pracę, bo pracodawca chce mieć fizjoterapeutę wypoczętego, pełnego energii i pomysłów. A większość z nas pracuje ponad siły.

Leczenie ruchem

Udział Fizjo Kardio: Dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk

Czytaj >

Q

Seks po zawale

U pacjentów z chorobą wieńcową wskazana jest aktywność fizyczna, w tym seks. Poprawia ona krążenie, oddech oraz zmniejsza lęk i depresję – mówi dr hab. prof. nadzw. Edyta Smolis-Bąk z Instytutu Kardiologii w Aninie.

Rozmawiała Agnieszka Fedorczyk.

W jakim celu zaleca się pacjentom kardiologicznym ćwiczenia fizyczne?

Aktywność fizyczna jest zalecana tej gruple chorych, w tym pacjentom z chorobą „wieńcową i po zawale, gdyż niesie ze sobą wiele korzyści, takich jak: zwiększenie wydolności i sprawności fizycznej, poprawa funkcji śródbłonka naczyń, poprawa wydolności układu oddechowego, redukcja lęku i depresji, modyfikacja czynników ryzyka.

Jaką aktywność zaleca się w ramach rehabilitacji po zawale?

Rehabilitacja kardiologiczna to nie tylko ćwiczenia, lecz także pełna opieka medyczna, wsparcie psychologiczne, modyfikacja czynników ryzyka choroby i edukacja — Jak żyć po zawale. Powinna się rozpoczynać w momencie zdiagnozowania choroby i być kontynuowana do końca życia pacjenta. W ramach rehabilitacji poszpitalnej wprowadza się treningi wytrzymałościowe — czyli np. jazdę na rowerze stacjonarnym, marsz po bieżni, elementy treningu oporowego — ćwiczenia z hantlami, taśmami, ćwiczenia ogólnousprawniające i rozciągające.

A jak powinna wyglądać aktywność fizyczna takich osób po zakończeniu rehabilitacji?

Każdy pacjent ze schorzeniami układu krążenia powinien być aktywny fizycznie. Obciążenia i formy treningowe są dobierane indywidualnie przez fizjoterapeutów. Zaleca się, by ćwiczyć co najmniej trzy razy tygodniowo. Najbardziej pożądane rodzaje aktywności to marsz, bieganie, jazda na rowerze, pływanie, gra w tenisa. Inne korzystne formy wysiłku to chodzenie po schodach, zwykłe prace w domu i ogrodzie, ćwiczenia gimnastyczne w domu. Warto pamiętać, że trening wytrzymałościowy — np. marsze, jazda na rowerze — powinien być uzupełniany ćwiczeniami oporowymi — ćwiczeniami z hantlami, taśmami i na siłowni. Dla Serca najbardziej jest wskazany wysiłek umiarkowany. Łatwo sprawdzić, czy nie przeciążamy swojego serca podczas ćwiczeń. Jeśli podczas treningów oddech jest szybszy, ale możemy wypowiadać pełne zdania, to obciążenie nie jest za duże. Jeśli nie możemy komfortowo rozmawiać – wysiłek jest nadmierny.

Kardiolodzy mawiają, że seks to najlepsza i zarazem najprzyjemniejsza forma aktywności fizycznej. Również dla chorych po zawale?

Mają rację, ale nie zastąpi on regularnej aktywności fizycznej. Większość pacjentów z chorobą wieńcową i po zawale serca nie ma przeciwskazań do aktywności seksualnej. Czyli można uprawiać seks. Warto porozmawiać o tym z kardiologiem, gdyż czasem konieczne jest wykonanie próby wysiłkowej przed rozpoczęciem współżycia. Ma ona na celu ocenę reakcji na wysiłek fizyczny, np. występowanie dolegliwości wieńcowych czy zaburzeń rytmu serca. Współżycie bywa niewskazane np. do dwóch tygodni świeżo po zawale lub zabiegu kardiochirurgicznym, u pacjentów z niekontrolowanym nadciśnieniem tętniczym, z arytmiami wysokiego ryzyka lub z ciężką niewydolnością serca.

Jak bezpiecznie rozpocząć aktywność seksualną?

Przede wszystkim porozmawiać ze swoim kardiologiem. Przyjmuje się, że jeśli pacjent podczas takich czynności, jak: krótki szybki spacer, wejście na pierwsze piętro w. ciągu 10 sekund, przejście 1,5 km w ciągu 20 min, mycie okien, nie odczuwa dolegliwości wieńcowych, może bezpiecznie podjąć współżycie. Aktywność seksualna zaliczana jest do czynności o umiarkowanym obciążeniu, ale należy pamiętać, że pozycja współżycia może je zwiększać lub zmniejszać. Należy zadbać o relaksującą atmosferę w Sypialni, nie spożywać alkoholu ani nie objadać się przed współżyciem, i – choć to mało romantyczne – leki, które mogą być niezbędne przy zwiększonym wysiłku, trzymać w okolicy łóżka. Mówimy pacjentom, że do aktywności seksualnej należy wrócić z własną partnerką. To nie żart. Badania dowodzą, że seks pozamałżeński zwiększa ryzyko zgonu u pacjentów kardiologicznych.

Seks po zawale

Udział Fizjo Kardio: Dr hab. prof. AWF Edyta Smolis-Bąk

Czytaj >

Q

Na czym polega rehabilitacja kardiologiczna

Hellozdrowie.pl 10.03.2023

Igor Jarzemski przeszedł zawał mięśnia sercowego: „To był nagły, gwałtowny, incydent. Potrzebna była kilkukrotna reanimacja”. O tym, na czym polega rehabilitacja kardiologiczna, opowiada dr Natasza Krauze

Henryka Tomala i Igor Jarzemski przeszli zawał mięśnia sercowego. W powrocie do pełnej sprawności pomogła im rehabilitacja kardiologiczna. – Wielu pacjentów kardiologicznych, w tym po zawałach serca, może korzystać z takiej formy rehabilitacji do końca życia. Taką możliwość daje im NFZ – mówi ich fizjoterapeutka dr n. med. i dr n. o zdr. Natasza Krauze.

Igor: „Zawał całkowicie mnie odciął”

Igor Jarzemski, fizjoterapeuta z Otwocka, ma 47 lat. Wysportowany, o szczupłej sylwetce, bez obciążeń kardiologicznych. – To był nagły, gwałtowny, incydent. Niespodziewanie zatrzymała mi się akcja serca – w taki sposób opisuje zawał, który przeszedł pół roku temu. Wcześniej – żadnych sygnałów ostrzegawczych. Przynajmniej tak mu się wydawało. Dziś przyznaje, że dwa lata przed zawałem zaniedbał swoje zdrowie – mało spał, każdego dnia towarzyszył mu stres. Serce nie wytrzymało – doszło do pęknięcia blaszki miażdżycowej. W tętnicy wieńcowej zrobiła się mała rana, która zaczęła się zabliźniać. Dodajmy do tego podwyższony cholesterol – te czynniki spowodowały, że serce Igora się zatrzymało. Potrzebna była kilkukrotna reanimacja. – Zawał całkowicie mnie odciął. Wybudzono mnie po dwóch dniach. To był obrazek jak z „Seksmisji” – wspomina.

Gdy leżał w warszawskim szpitalu na Banacha, zaproponowano mu udział w programie kompleksowej opieki kardiologicznej „KOS Zawał”, adresowanym do pacjentów po zawale serca. To program finansowany przez NFZ, obejmujący m.in rehabilitację kardiologiczną. Trzy tygodnie po wypisaniu do domu rozpoczął turnus rehabilitacyjny. Dla mężczyzny, zawodowego fizjoterapeuty, ważne było, aby oddać się w ręce specjalistów, a nie leczyć się samemu. – Postanowiłem wykonywać polecenia specjalistów, nie dyskutować z nimi. Wszedłem w rolę pacjenta.

Turnus zaczął się próbą wysiłkową, która określiła wydolność Igora. Po 3 tygodniach codziennych ćwiczeń badanie zostało powtórzone. Porównanie wyników pozwoliło pacjentowi ocenić samego siebie. Poznał bezpieczne granice, w których może podejmować wysiłek.

– Podczas rehabilitacji kardiologicznej pacjent zyskuje świadomość własnego ciała. Dzięki monitorowaniu przez terapeutę dowiedziałem się, w jakich granicach może bić moje serce, jaka jest dla mnie odpowiednia intensywność wysiłku. Nawet jeśli pacjentowi wydaje się, że może ćwiczyć z większą mocą, rehabilitant zastopuje go w odpowiednim momencie.

Po pierwszym turnusie nastąpiła zdecydowana poprawa. Dziś Igor Jarzemski wciąż trenuje, pamiętając o radach terapeutów. Wrócił do pracy, ale w mniejszym wymiarze godzin.

Henryka: „Na rehabilitacji wyciskają mnie jak cytrynę”

Henryka Tomalak, emerytka z Warszawy, pacjentka po 4 zawałach. Pierwszy przeszła w wieku 68 lat, półtora roku później nastąpił drugi, a trzy miesiące później kolejny. Czwarty zawał miała pół roku temu. – Po nim zaczęłam się bać, czy dam radę przeżyć – mówi.

Wcześniej nawet się nie przeziębiała. Prowadziła intensywny tryb życia. Po ukochanych polskich górach potrafiła wędrować czternaście godzin na dobę. W szpitalu na Banacha dowiedziała się, że predyspozycje do zawału mogą mieć podłoże genetyczne – podejrzewa, że za jej problemy kardiologiczne odpowiedzialne są geny po pradziadku.

Po każdym zawale lekarze wszczepiali jej stenty, których zadaniem jest udrożnienie tętnic wieńcowych. Wszystkie bardzo szybko zarastały, tak jakby organizm świadomie odrzucał obcy element. Zaczęła szukać innych rozwiązań. Lekarze skierowali ją na rehabilitację kardiologiczną. Jest po trzeciej serii ćwiczeń.

– Za każdym razem rehabilitacja trwała minimum 3 tygodnie. Ćwiczyliśmy codziennie, oprócz weekendów. Terapeuci wyciskali mnie jak cytrynę. Myślę, że dostrzegli we mnie dobry materiał do współpracy – nie wszyscy pacjenci podejmują ten wysiłek. Wielu nie wierzy w sens rehabilitacji kardiologicznej. Ja wierzę – mówi, dumnie prezentując osiągnięte efekty. Wcześniej, aby pokonać kilkaset metrów, musiała robić kilka przerw. Znosiła komentarze przechodniów: „O, idzie pijana baba!”. Dziś pokonuje 5-kilometrowy dystans bez zadyszki.

Pani Henryka wciąż korzysta z rehabilitacji. Trening zaczyna od rozgrzewki, potem wsiada na rowerek stacjonarny. Po 15-minutowej przerwie zaczyna się gimnastyka, która trwa od 30 do 45 minut. Następnie odbywają się ćwiczenia rozciągające i relaksujące. Ten moment jest dla kobiety bardzo ważny, ponieważ pozwala na wyciszenie.

Fizjoterapeuci ustalili pani Henryce zakres ćwiczeń – dzięki temu może również trenować w domu. – Ruch to dla serca coś wspaniałego. Ale trzeba mieć motywację. Ja mam. Chcę jeszcze pożyć! Dziękuję moim fizjoterapeutkom za wszystko.

Ekspertka o fizjoterapii kardiologicznej

O tym, na czym polega rehabilitacja kardiologiczna, rozmawiamy z dr n. med. i dr n. o zdr. Nataszą Krauze, fizjoterapeutką, pracującą w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Klinice Kardiologii.

Czym jest fizjoterapia kardiologiczna?

Rehabilitacja kardiologiczna jest kompleksowym działaniem, prowadzonym pod nadzorem lekarza kardiologa. Z pacjentem pracuje cały zespół: fizjoterapeuta, psycholog, dietetyk, a jeśli jest taka konieczność – również specjalista z poradni antynikotynowej. Każdy odpowiedzialny jest za swój obszar. Do mnie należy prowadzenie treningów fizycznych z pacjentami. Zajmuję się też edukacją pacjentów i ich rodzin – rozmawiamy o tym, w jaki sposób powinni zmienić styl swojego życia, aby ograniczyć czynniki ryzyka.

Rehabilitację kardiologiczną finansuje NFZ. Pacjenci wiedzą o takiej możliwości?

Zwykle dowiadują się dopiero na oddziale kardiologii (jeżeli są po nagłym incydencie sercowym, np. po zawale serca) lub w poradni kardiologicznej (podczas wizyty u kardiologa). Większość pacjentów jest zaskoczona, że taka możliwość im przysługuje. Często sądzą, że jest to jednorazowe spotkanie. A to nieprawda – rehabilitacja może trwać 3 tygodnie lub 2 miesiące w zależności od zasad panujących w danym ośrodku, jednak nie więcej niż 24 dni w okresie 90 dni kalendarzowych. Po trzech miesiącach od zakończenia cyklu, po uzyskaniu kolejnego skierowania od lekarza, można zapisać się ponownie. Czyli rehabilitację można powtórzyć kilkukrotnie w ciągu roku.

W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję:

I tak rzeczywiście się dzieje?

Ze względu na duże kolejki realna możliwość w moim ośrodku, w którym rehabilitacja trwa 3 tygodnie, a zajęcia odbywają się codziennie, to 3 turnusy w roku. Wielu pacjentów kardiologicznych, w tym po zawałach serca, może uczestniczyć w rehabilitacji kardiologicznej do końca życia. Taką możliwość daje im NFZ. O skierowanie powinni poprosić lekarza oddziału kardiologii, kardiochirurgii, chorób wewnętrznych lub lekarza z poradni kardiologicznej czy rehabilitacyjnej.

Rehabilitacja realizowana jest tylko w ośrodkach specjalistycznych?

Tak. W Warszawie jest kilka takich miejsc. Można je znaleźć na stronie NFZ. Zachęcam do szukania najbliższej placówki ambulatoryjnej, która realizuje rehabilitację kardiologiczną. Znajdują się w każdym województwie.

Jacy pacjenci mogą skorzystać z takiej formy rehabilitacji?

Osoby chorujące na chorobę niedokrwienną, w tym po zawałach serca, pacjenci po zabiegach kardiochirurgicznych, np. po pomostowaniu aortalno-wieńcowym (by-pass) czy operacjach zastawek. Także pacjenci z niewydolnością serca w różnym stopniu zaawansowania choroby, w tym również po wszczepieniu kardiowerterów – defibrylatorów. Taka forma adresowana jest również do dzieci, np. z wrodzonymi wadami serca.

Od czego zaczynacie ćwiczenia?

Od wykonania testu wysiłkowego albo próby ergospirometrycznej, która oceni wydolność organizmu. Na ich podstawie, wspólnie z lekarzem, wybieramy model rehabilitacji odpowiedni dla danego pacjenta. Ćwiczenia rozpoczynamy już pierwszego dnia. Pacjenci mają treningi wytrzymałościowe – mogą być one realizowane albo na bieżni, albo na cykloergometrze. Taki trening trwa około 30 min. Do tego dochodzą ćwiczenia ogólnorozwojowe – oddechowe, z oporem, wzmacniające, równoważne, rozciągające. Obciążenia dostosowywane są indywidualnie dla każdego pacjenta, uwzględniając jego obecny stan kliniczny. Ważne jest, aby się nie przeforsował. Rehabilitacja kardiologiczna zakłada stopniowy powrót do aktywności fizycznej i psychofizycznej.

Ćwiczenia przypominają trening w siłowni?

Trochę tak, ale pacjent jest monitorowany dzięki podłączonym elektrodom. Obserwujemy jego tętno, ciśnienie i zapis EKG. Urządzenia do ćwiczeń przypominają te znane z siłowni, ale mają funkcje medyczne, aby trening mógł być prowadzony bezpiecznie, na odpowiednim poziomie. I żeby pacjenci męczyli się w odpowiedni sposób.

Pacjentom nie brakuje motywacji?

Niestety, zdarza się, że brakuje, a warunkiem powodzenia jest chęć współpracy. Gdy widzą efekty, łatwiej im ćwiczyć. Ja dodatkowo ich motywuję, korzystam z analizatora składu ciała. Sprawdzam zawartość tkanki tłuszczowej, mięśniowej i wody w organizmie. Mamy też specjalne urządzenie, za pomocą którego oceniamy zawartość tlenku węgla w wydychanym powietrzu (wykorzystujemy je u osób rzucających palenie). Robimy te badania po to, aby zobaczyć, jaki jest efekt naszych działań.

Dlaczego wysiłek fizyczny w rehabilitacji pacjentów kardiologicznych jest tak ważny?

Aktywność fizyczna nie tylko pozwala na poprawę profilu lipidowego, ale wpływa też na gospodarkę węglowodanową, zmniejszając insulinooporność. Dodatkowo zmniejsza poziom stresu, obniża ciśnienie krwi, poprawia jakość snu, zwiększa wydolność oraz sprawność i poprawia odporność organizmu. Nie bez powodu Wojciech Oczko powiedział kiedyś, że „ruch zastąpi prawie każdy lek, podczas gdy żaden lek nie zastąpi ruchu”. Profilaktyka wtórna po zawale mięśnia sercowego przynosi niesamowite efekty. Widzę to na co dzień.

W klinice, w której pani pracuje, jest coraz więcej młodych osób. Dlaczego w ich przypadku zawał jest bardziej niebezpieczny niż u seniorów?

Rzeczywiście, pacjenci po zawałach są coraz młodsi. Jeszcze dziesięć lat temu najmłodsi pacjenci mieli około 45-50 lat. Dziś prawie w każdym tygodniu przyjmuję pacjenta około trzydziestki. Najczęściej są to mężczyźni. U starszych pacjentów, którzy przez dłuższy czas chorują na chorobę niedokrwienną, wytwarza się krążenie oboczne. U młodych osób, którym trafia się zawał „z zaskoczenia”, nie ma takiego ratunkowego krążenia. Jeżeli dojdzie do nagłego zwężenia lub zamknięcia naczynia doprowadzającego krew do serca, to może dojść do dużego i ciężkiego zawału. Dlatego zawały w młodszym wieku są niebezpieczne.

Co jest największym wyzwaniem w pracy z młodymi pacjentami?

Zwykle są to osoby aktywne fizyczne i zawodowo. Często wypierają diagnozę. Nie wierzą, że mogły przejść zawał w tak młodym wieku. Zwykle tylko czekają na „zielone światło”, żeby móc wrócić do dawnego trybu życia. W przypadku takich pacjentów najważniejsza jest edukacja.

Jest jeszcze druga grupa – osoby, które chcą diametralnie zmienić swoje życie. Za dużo ćwiczą i oczekują regresji choroby w kilka dni. Tych trzeba trochę stopować. W obu przypadkach bardzo przydatna jest pomoc psychologa. Proszę sobie wyobrazić 40-letniego managera w dużej firmie. Żył deadlinami, pracował do 3 w nocy, kiepsko się odżywiał. Gdy musiał się pobudzić, pił colę i palił papierosa. Palił bez umiaru, bo pracując on-line, nie musiał czekać na przerwę w pracy. Mało się ruszał, często pił alkohol wysokoprocentowy, którego spożycie diametralnie wzrosło w pandemii. Jeśli dodamy do tego czynniki genetyczne, które w kardiologii mają duże znaczenie, to ryzyko zawału drastycznie wzrasta. Takich pacjentów też miewam w swoim ośrodku.

Na czym polega rehabilitacja kardiologiczna

Hellozdrowie.pl 10.03.2023
Udział Fizjo Kardio: Dr Natasza Krauze

Czytaj >

Nasze publikacje

Nowoczesna Rehabilitacja Kardiologiczna

(red.) Edyta Smolis-Bąk, Rafał Dąbrowski PZWL 2023

Więcej >

Na zajęciach…

Może nie są to zdjęcia super super profesjonalne, robione przez fotografa i skrzętnie obrobione w Photoshopie. Ale za to pokazują w 100% prawdziwą, pozytywną energię panującą na naszych zajęciach 🙂

Kontakt

Kontakt

Zadaj nam pytanie, nie możemy się doczekać aby Cię poznać!

12 + 8 =

FizjoKardio

Wrzeciono 8a/83
Warszawa

T: +48 501 864 814
M: fizjokardio@gmail.com